Klitki
- gutandberg

- 5 sie 2020
- 2 minut(y) czytania
Autor: Rolf Schmidt
Tytuł: Klitki
Tytuł oryginału: Die Kabuffe
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 240
Nakład: 500
Rolf Schmidt, bardzo już dojrzałego debiutant, spędził całe życie w berlińskiej dzielnicy Marzahn. Skoro więc poznał ten niemiecki Ursynów na wylot, to w końcu postanowił go opisać. I choć zarzeka się, że jego opowiadania nie mają charakteru autobiograficznego, a prawdziwe są w nich jedynie okoliczności urbanistyczne, polityczne i społeczno-ekonomiczne, to podejrzewamy, że ta deklaracja nie jest w pełni zgodna z prawdą. Jakkolwiek jest, to krótkie historyjki Schmidta są poruszające. Można by powiedzieć, że przesiąknięte są goryczą, gdyby nie to, że uważny czytelnik z pewnością dokopie się w nich do warstwy humorystycznej. Uprzedzamy jednak, że nie jest to łatwe.
Co skłoniło nas do wydania tej książki? Przede wszystkim panorama postaci przewijających się przez kolejne stronice. A każda z nich została umiejętnie sportretowana.
Spotykamy się więc z hitlerowskim zbrodniarzem wojennym, któremu czyny uszły właściwie na sucho, lecz trawi go gorycz wynikająca z faktu, że wiedzie mu się zdecydowanie gorzej niż towarzyszom broni, którzy mieszkają w RFN.
Odwiedzamy też mieszkanie szeregowego funkcjonariusza STASI, który nie opuszcza swego lokum w celach innych niż służbowe. Boi się nawet własnego cienia. Absolutna antyteza brutalnych ubeków, a jednak oddany reżimowi. Jego sąsiadem jest emerytowany muzyk, który wiele lat temu stracił wzrok. Kiedy nie słucha muzyki spisuje rozmowy dobiegające z sąsiednich mieszkań.
Niezwykle sugestywna, wciągająca i zarazem odpychająca jest historia pracownika wielkiej przemysłowej rzeźni, który lubi swoją krwawą pracę.
Mamy też ośmioletnie bliźniaczki, mistrzynie szachowe, które jednak nie mogą brać udziału w oficjalnych zawodach z powodu politycznych poglądów matki. To tylko wyimki z katalogu opisanych losów.
Książka Rolfa Schmidta jest swoistą, po trosze dantejską, wędrówką po mieszkaniowych klitkach w wielkopłytowym blokowisku, ale też okazją do skonfrontowania się z klitkami umysłowymi.





Komentarze